|
Ostra konkurencja pomiędzy podmiotami wydającymi karty spowodowała, że
„kredytówki” zaczęto wręcz rozdawać klientom jako dodatek do innych
produktów. Niektóre banki poszły jeszcze dalej i wysyłały
swoim klientom karty kredytowe pocztą bez pytania o ich zgodę. Taka polityka spowodowała gwałtowny wzrost ilości wydawanych
kart kredytowych.
Ostra konkurencja pomiędzy podmiotami wydającymi karty spowodowała, że „kredytówki” zaczęto wręcz rozdawać klientom jako dodatek do innych produktów. Klient zaciągający kredyt gotówkowy lub hipoteczny był często zachęcany do wyrobienia sobie karty poprzez zwolnienie z opłaty za jej użytkowanie. Niektóre banki poszły jeszcze dalej i wysyłały swoim klientom karty kredytowe pocztą bez pytania o ich zgodę. W liście razem z kartą była Umowa , którą wystarczyło podpisać i odesłać do banku. Taka polityka spowodowała gwałtowny wzrost ilości wydawanych kart kredytowych.
Banki sowicie nagradzają również klientów, którzy regularnie korzystają z kart i często bez żadnych dodatkowych formalności zwiększają im dostępny limit zadłużenia. Ile w tym miłego gestu, a ile wyrachowania, aby klient jeszcze bardziej się zadłużał, to osobna sprawa.
Choć Polacy mają w portfelach ponad 10 mln kart kredytowych, to nie rozkłada się to równomiernie. W praktyce niektóre osoby mają po 2-3 karty, a niektóre nie mają żadnej. To właśnie te pierwsze mogą mieć problemy. Jeśli chętnie zadłużyły się na kartach, wysokość tzw. spłaty minimalnej może sięgać nawet kilkaset złotych miesięcznie. Przy łącznej wartości zadłużenia w kwocie 10 tys. zł będzie to 500 zł miesięcznie (zazwyczaj banki wymagają spłaty 5% kwoty).
W przypadku, gdy taka osoba nagle straci pracę lub spadną jej pobory, o co w dobie panującego spowolnienia gospodarczego nie trudno, pojawiają się poważne kłopoty finansowe. Do spłat pozostaje 500 zł miesięcznie, a główne zadłużenie praktycznie pozostaje bez zmian. W dodatku oprocentowanie zadłużenia kart kredytowych jest znacznie wyższe niż kredytów gotówkowych i oscyluje nawet w granicach 20-22% rocznie.
Co w razie kłopotów ze spłatą kart kredytowych?
Ratunkiem może być konsolidacja zadłużenia lub spłata karty np. kredytem odnawialnym przyznanym do konta osobistego. Ważne, aby takie decyzje podejmować zawczasu, a nie wtedy gdy stracimy pracę, a do spłaty mamy 10-20 tys. zadłużenia. Kredyt konsolidacyjny, czyli zamiana kilku kredytów na jeden tańszy, przyznawany na okres dłuższy niż rok, pomoże nam zmniejszyć oprocentowanie i comiesięczne kwoty, jakie przyjdzie nam spłacać. To wymierne oszczędności.
Korzystaj z karty z głową, a możesz nawet zarobić.
Karty kredytowe oprócz tego, że potrafią skutecznie odchudzić portfel, mają coraz więcej funkcji, dzięki którym można wręcz zarobić, a przynajmniej korzystać z karty całkiem za darmo i jeszcze cieszyć się wygodą bezgotówkowych płatności.
Jak zarobić korzystając z karty?
Przede wszystkim korzystać z ofert specjalnych, gdy bank da nam kartę za darmo lub za pół ceny.
Należy wybierać kartę z bogatym pakietem usług dodanych.
Do usług tych należą:
- możliwość skorzystania z kredytu ratalnego na karcie, który pozwala rozłożyć wskazany zakup na raty. Kredyt ratalny jest oprocentowany znacznie niżej niż klasyczne zadłużenie na karcie.
- możliwość opłacania kartą rachunków za gaz, czynsz, telefon, Internet itp. Dzięki temu można skorzystać z okresu bezodsetkowego, a nasze pieniądze leżą na koncie i procentują.
- zwrot 1% wydanej kwoty, jeśli zapłacimy kartą. To nowość na rynku, która ma zachęcić klienta zarówno do wyboru tej a nie innej karty, a z drugiej strony do częstego korzystania z karty.
Jeśli używamy karty korzystając z jej dodatkowych funkcji i nie przekraczamy dozwolonego okresu bezodsetkowego, to możemy wręcz mówić, że zarabiamy na niej. Gorzej, jeśli ulegniemy zachętom banku i zaczniemy spłacać jedynie 5% zadłużenia.
Karty kredytowe pozostawały do niedawna nieco na uboczu, jeśli chodzi o badanie poziomu zadłużenia. Po opublikowaniu ostatnich danych okazuje się, że stanowią one dla klientów i ich banków coraz większy problem. Zadłużenie na kartach kredytowych sięga bowiem 12 mld zł.
O ile Polacy nie zmniejszą ochoty to korzystania z kredytówek, za rok czy dwa mogą mieć problem ze spłatą nie tylko kredytów hipotecznych i gotówkowych, ale również kart kredytowych. Zwłaszcza, że zasady ich funkcjonowania są podstępne, pokusa jest wielka, ale przychodzi za nią słono płacić. Marne pocieszenie dla zadłużonych osób stanowić mogą kolejne obniżki stóp procentowych. Im niższe stopy, tym niższe, ustawowo ograniczone oprocentowanie kart.
Tomasz Bar, www.FinanseOsobiste.pl
|