|
Jestem po rozwodzie ( wina żony ).Mamy mieszkanie komunalne,otrzymane w trakcie małżenstwa. Czekam na sprawę o eksmisję ( b.żony ) Mam pytanie : 1.czy b.żona miała prawo zając jedyny zamykany pokój i zamieszkać w nim z konkubentem ? przebywa on bez meldunku od ponad 5 m- cy codziennie od 6- 22 ej.Przedtem nawet nocował.Teraz Policja jemu zabroniła. Obydwoje stosują wobec mnie przemoc psychiczną,grożby itp.( mam na to świadków. Czy ( jeżeli sprawę przegram ) mogę wyegzekwować od b.żony aby nie przyprowadzała do mieszkania osób trzecich ? Obecna sytuacja jest nie do zniesienia ponieważ mieszkamy w trójkę. Ja zajmuję pomieszczenie przechodnie, bez drzwi ( nie mam nawet spokojnego kąta aby odpocząc po pracy. Konkubent żony jest osobą z marginesu ( przyprowadziła go z dworca, gdzie mieszkał. Ja spłacam kredyty ( zaciągnięte w czasie trwania małżenstwa - ja tylko pracowałem ). Czy b.żona jest zobowiązana do wspólnej spłaty ? Ja wychodzę do pracy przed 6 rano a wracam po 22 ej ( kiedy już nie ma konkubenta ).Zona wraca do domu 1- 2 w nocy ( zakłuca mi sen ).Jestem u kresu wytrzymałości - już raz targnąłem się na życie. Na razie przechowuje mnie siostra ( gdzie jem obiady i wracam od niej po 22 ej.Ile tak można. Po pracy muszę do niej jechać 8km rowerem a co będzie jak spadnie śnieg ? Proszę o radę jak wybrnąc z tego ślepego zaułka.
|