|
Witam, moja sprawa wygląda następująco. Wyjechałem w 2010 roku do Anglii z moja dziewczyna(teraz już "była" dziewczyna, nie jesteśmy ze sobą), założyliśmy wspólne konto (wygodniej/szybciej), oboje złożyliśmy podpisy na umowie, każdy dostał swoją kartę do bankomatu, z tymże jak sie okazało moja nie działała od samego początku więc wypłacaliśmy pieniądze jej kartą. Wypłaty obie wpływały na jedno konto. Wróciliśmy do Polski, rozstaliśmy się, lecz jedyne co nas łączyło to konto. Pieniądze z wypłaty ostatniej wpłynęły dopiero po powrocie do Polski, później otrzymaliśmy dodatkowo pieniądze za urlop. Pieniędzy na koncie mieliśmy po tyle samo, jednak wypłaty za urlop różniły się i nie wiedzieliśmy czyja wypłata jest większa, dlatego uzgodniliśmy, że dzielimy się po połowie tego co jest na koncie, razem z urlopem. Oboje na to przystaliśmy. Z racji tego, że moja karta nie działa, pieniądze wypłacała tylko była dziewczyna. Doszło do takiej sytuacji, ze wypłaciła prawie wszystkie moje pieniądze i teraz nie mogę się doprosić (mimo wielu próśb i zmiany terminów spłaty) zwrotu moich pieniędzy. Jak to wygląda prawnie? Czy Sąd coą pomoże? Rozmowy, w których oboje zgadzamy się na taki podział mam, sms-y o ciągłych zmianach terminów spłaty oraz o tym, że nie widzi jej się oddawać mam. Proszę o pomoc. Pozdrawiam
|